7 września 2008

zielona Marchewa ...

zaczęło się od tego,
że postanowiłam odwdzięczyć się Jadziolek
za kolczyki, które od niej dostałam:
---> klik ...
---> klik ...

zaczęło się od tego, że kiedyś dawno temu
zaczęłam robić dla siebie zielony szalik...
niestety zbyt wąski... więc poszedł w kąt ...

zaczęło się ... tak zwyczajnie,
ale efekt końcowy zaskoczył mnie samą...
pozytywnie... od tego czasu
powstało już kilka innych okładek na zeszyty...



kokardka z tasiemki - element,
który powtarzać się będzie na wszystkich okładkach ...

tak samo motyw w paski - dlaczego?
myślę, że to świetny sposób na wykorzystanie resztek włóczek,
których mam już dwa pudełka :/
by nie był zbyt monotonny w niektórych miejscach
naszyłam w kontrastowym kolorze fastrygę ...

zielona Marchewa powstała w przypływie chwili
moim zdaniem świetnie jednak komponuje się z całością -
czyż nie?


na obrzeżach dodane zostały zielone tasiemki -
pełnia funkcję wyłącznie dekoracyjną ...

całość wiązana jest na sznureczki ...

6 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba! Na nadchodzącą jesień na pewno ociepli myśli!

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny pomysł! i urocza marchewa ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mi się też kojarzy bardzo jesiennie :) pomysł super, no i ta zielona kolorystyka, ach! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. alve - marchewy Zawsze są urocze ;) ;p

    okładki podobają mi się szalenie !!

    mam nadzieję, że będziesz Ki 27go ??

    OdpowiedzUsuń
  5. cieplej mi się robi jak patrze na te okładki :)

    kolory są piękne!

    OdpowiedzUsuń
  6. wiem, że prezent sie podobał tym bardziej sie cieszę i dziękuję za miłe słowa ...

    OdpowiedzUsuń