gryzmole na ścianach hieroglify nienawiści i złości,
które to zawsze zdają się dominować moją podświadomość
znaki te są jak cięgie baty utrwalone w jego słowach
tak okrutnych, że niemożliwych do zaakceptowania
ból, złość i pragnienie ucieczki są w mnie tak silne,
że nie ptrafię się od nich odciąć - moje ja ...
moje TU i TERAZ pozostaje bez bytu, staje się próżnią
a ja głupia mała dziewczynka wciąż śnię bajkę o księciu
i jego zaczarowanym świecie, w którym
dziwnie zabrakło miejsca i przestrzeni dla mnie
nie znam słów PRZED ani POTEM
nie znam też tego co TU i TERAZ
znam krzyk niewypowiedzianych słów
i ból czasu teraźniejszego ... i jego milczenie ...
kimże jesteś że zadajesz mi rany tak dotkliwe,
że twoja osoba będąca mną w jednym niszczy mnie!
pragnę wolności ... lecz czymże ona jest
jesli nie powielanym przez lata schematem?
czas zdaje się znów zatoczył koło - a ja dziś tu
jak wtedy tam na balkonie, kiedy wydawało mi się,
że osiągnełam pełnię szczęścia, ale czy oby napewno?
dziś noc bez niego i sen bez niego i my bez siebie
zagubieni w byciu TU i TERAZ ...
a czas niczym wróg rozdziela to co złaczyć miał ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz